à propos piątku #057

Poniższy artykuł został napisany i opublikowany 3 lata temu. Istnieje spore prawdopodobieństwo, że część informacji i linków jest już nieaktualna.

Słowem wstępu

W ostatnim „à propos piątku” – z braku czasu – zabrakło tematu numeru. Planowałem w nim umieścić zaktulizowany artykuł, traktujący o zarządzaniu wiadomościami e-mail i ogólnym podejściu do skrzynki odbiorczej. Ze względu na fakt, że jest to temat ważny, zależało mi, żeby był potraktowany (przeze mnie) z należytą uwagą; stąd to przesunięcie w czasie. Aby jednak nadrobić opóźnienie, dołożyłem starań, żeby w dzisiejszym wydaniu znalazł się także drugi, planowany wcześniej, „temat numeru”.

Przejście starego roku w nowy przeważnie jest momentem refleksji, swego rodzaju podsumowania. Zastanawiamy się czy nasze życie wygląda tak, jak chcielibyśmy, by wyglądało, a jeśli nie – co należałoby w nim zmienić. Choć daleki jestem od patetycznych stwierdzeń i filozoficznych porad, postanowiłem w dzisiejszym „à propos piątku” opisać kilka aplikacji i usług, które wprawdzie pojawiły się już wcześniej, ale nigdy później nie zostały wspomniane. Wiadomym jest, że czasem zachwyt danym produktem jest krótki i dopiero długotrwałe użytkowanie pozwala wyrobić sobie o nim prawdziwą opinię. Dlatego w drugiej części „tematu numeru” znajdziecie te z nich, które przeszły próbę czasu, a które w większości – dziełem przypadku – świetnie wpasowują się w klimat noworocznych postanowień. W opisie pomijam rzeczy oczywiste, takie jak Instapaper, Editorial, Drafts, Launch Center Pro, 1Password, Launchbar, Calendars 5, Fantastical, BusyCal, Evernote, Hazel i Keyboard Maestro, bo mam wrażenie, że i tak wspominam o nich za często i każdy, kto chciał je wypróbować, już to zrobił.

Writer Pro

W zakresie oprogramowania, grudzień stał pod znakiem Writera Pro – nowego edytora tekstu, stworzonego przez grupę iA, odpowiedzialną między innymi za aplikację iA Writer dla iOS i OS X.

» link do wideo

Writer Pro w niecodzienny, ale bardzo sensowny sposób podchodzi do kwestii pisania; dzieli bowiem cały proces na cztery etapy – Notatki, Pisanie, Edycję i Czytanie – a każdemu z nich przydziela odrębny zestaw funkcji. Dodatkowo, edycja została wyposażona w Syntax Control™, czyli moduł rozpoznający części mowy, ułatwiający między innymi unikanie powtórzeń czy użycie niepotrzebnych przymiotników, niewnoszących niczego do tekstu. Grupa iA złożyła wniosek patentowy na tę opcję, czym – nie znajduję innego słowa – ośmieszyła się w środowisku deweloperów, choć to temat na zupełnie inną okazję.

W kwestii samego Writera Pro; doceniam design aplikacji i podjęte przez twórców decyzje, ale sam jej nie potrzebuję. Przyznaję, że używany przeze mnie duet nie jest może tak elegancki w zakresie spójności wzorniczej między wersjami mobilnymi, a tą komputerową, jak i pewnie samego doświadczenia obcowania z aplikacją, ale wierzcie mi, Ulyssesowi III naprawdę niewiele mam do zarzucenia.

Choć, mentalnie używam podobnego procesu podczas pisania jaki proponuje Writer Pro (z tą różnicą, że znacznie trudniej rozdzielić mi pisanie od edycji – pracuję nad tym), nie ukrywam, że perspektywa „zamknięcia” tego w obrębie jednej aplikacji wydaje mi się bardzo kusząca. Uznałem jednak, że nie potrzebuję Writera Pro i jeśli się złamię i kupię, uznajcie to za moją wewnętrzną porażkę.

Nawet pomimo faktu, że typografia w Writer Pro to majstersztyk.

Sam Syntax Control™ – choć wierzę, że to fantastyczna opcja – nie przemawia do mnie na tyle, by kupić ten zestaw za $40, bo zwyczajnie nie piszę aż tyle w języku angielskim, żeby móc usprawiedliwić taki wydatek. Nawet, jeśli naprawdę chętnie spojrzałbym na napisany tekst z zupełnie innej perspektywy.

» link do wideo

Muszę też nadmienić, z całym szacunkiem dla iA, że użycie muzyki Nilsa Frahma w prezentacji produktu wydaje mi się nadużyciem. I choć do samego Nilsa nic nie mam (kilka tygodni temu, na Path, nazwałem tę płytę albumem miesiąca i szczerze uwielbiam ją do dziś), to jednak zupełnie mi tu nie pasuje.

» Writer Pro

Tydlig

Mam wrażenie, że ostatnio kalkulatory w App Store są jak aplikacje pogodowe nie tak dawno temu. I choć nie mam żadnych intencji, by zmienić Soulver na cokolwiek innego, muszę przyznać, że Tidlig wygląda bardzo ciekawie:

» link do wideo

» Tydlig – 4,49 €

BeeLine Reader

Z pewnym sceptycyzmem podszedłem do tego rozwiązania, gdy zobaczyłem je po raz pierwszy, ale jego demo robi na mnie wrażenie i naprawdę działa, ułatwiając czytanie (choć mam tu na myśli odcienie szarości, a nie kolory). Prawdopodobnie nie będę korzystał z tego jako serwisu, chętnie zobaczyłbym podobne rozwiązanie zaimplementowane jako opcję w Instapaper czy Readmill.

» BeeLine Reader

Saved.io

Istnieje mnóstwo sposobów na zapisywanie ulubionych stron czy linków, w taki sposób, żeby móc mieć do nich dostęp z każdego urządzenia; od iCloud począwszy na „popularnym” ostatnio Pinboard skończywszy. Są wśród nich rozwiązania proste, darmowe i działające na każdej platformie – jednym z nich jest Saved.io.

Sposób działania serwisu jest banalny; wystarczy się zarejestrować, aby później dodawać linki poprzez umieszczenie tylko saved.io/ przed linkiem. Można też podzielić dodawane adresy na kategorie, dodając je do osobnych list – wystarczy wkleić tylko lista.saved.io/ przed adresem w pasku URL przeglądarki. Aby wyświetlić później swoje linki wystarczy wpisać wejść na stronę saved.io lub lista.saved.io.

Prawdopodobnie nie muszę w tym miejscu wspominać, że to dodawanie saved.io w pasku adresu można w łatwy sposób zautomatyzować, zarówno w iOS, jak i OS X (choć można pobrać też bookmarklet).

» saved.io

Ergotron WorkFit

Choć zaprezentowane w poniższym filmiku użycie tej podstawy do laptopa jest zwyczajnie błędne (nie chciałbym być osobą, która spędza przy takim biurku kilka godzin, stojąc), to w przypadku komputera stacjonarnego z klawiaturą na odpowiedniej wysokości wygląda już bardzo ciekawie:

» link do wideo

» Ergotron WorkFit – $649

Backtick

Jako fan rozwiązań, ograniczających użycie myszki/touchpada, ucieszyłem się czytając o Backtick – wtyczce do przeglądarki Chrome, pozwalającej na uruchamianie bookmarkletów z poziomu klawiatury. Sam wykorzystuję do tego celu Shortcat, ale chętnie zobaczyłbym podobne rozszerzenie do Safari.

» Backtick

Evercopy

Mając na biurku komputer i tablet, a w kieszeni telefon, nierzadko się zdarza, gdy chce się przesłać dane pomiędzy nimi. W zależności od platformy jest to mniej lub bardziej skomplikowane, o ile w ogóle możliwe. W przypadku OS X i iOS nie ma obecnie żadnego sposobu na współdzielenie schowka czy fragmentów tekstu, a wysyłanie maila do siebie jest rozwiązaniem co najmniej nieeleganckim. Od pewnego czasu w takich sytuacjach używam Evercopy; aplikacji dla iOS oraz wersji jej webowej (istnieje ona również w formie rozszrzenia dla przeglądarki Chrome).

Aplikacja wymaga konta Dropbox (to właśnie jego API używa do transferu danych), ale dzięki temu działa szybko i pewnie.

» Evercopy

Unroll.me

W dalszej części tego numeru w dość rozległy sposób omawiam sposób zarządzania wiadomościami e-mail i choć nie wspominam tam o Unroll.me, to wydaje się to być ciekawym rozwiązaniem. W dużym skrócie, zamiast dostawać wiele newsletterów można niejako dodać je do Unroll.me i to właśnie stamtąd otrzymywać je wszystkie w formie jednej wiadomości e-mail.

» link do wideo

» Unroll.me

Fake Identity Generator

Czasem, rejestrując się do nowego serwisu, chciałoby się nie wpisywać swoich prawdziwych danych, a wymyślenie fałszywych nie wszystkim przychodzi z łatwością. W takiej sytuacji z pomocą przychodzi generator fałszywych tożsamości:

» Fake Identity Generator

Typeset

To jedno z ciekawszych odkryć ubiegłego miesiąca. Typset to aplikacja dla iPhone’a, która pozwala na tworzenie zestawów krojów pisma spośród tych dostępnych w iOS 7. Dzięki temu, że wszystkie zmiany można zobaczyć na bieżąco w formie kilku predefiniowanych arkuszy (wśród których znajduje się artykuł z Wikipedii, menu restauracji czy plakat filmowy) jest to bardzo przydatne narzędzie dla wszystkich, tworzących aplikacje dla iOS lub strony internetowe z myślą o użytkownikach mobilnych (jeśli ktoś z Was szukałby podobnego narzędzia do wykorzystania przy komputerze, polecam Font Dragr).

Aplikacja jest darmowa, a po wykupieniu jednorazowego In-App-Purchase (5,49 €) umożliwia wyeksportowanie stworzonego zestawu w formie pliku PDF lub arkusza stylów CSS.

» Typeset – darmowa z IAP

Flipping Typical

Nie wiedziałem nawet, że takie coś jest możliwe – po uruchomieniu poniższej strony w swojej przeglądarce, wyświetli ona dostępne w systemie kroje pisma w formie nie listy, a podglądu edytowalnego tekstu:

Dodałem do ulubionych, bo może być przydatne.

» Flipping Typical

Delivery 2.0

Twórcy LayerVault zaprezentowali nową wersję usługi Delivery, pozwalającej na łatwą w użyciu i atrakcyjną wizualnie prezentację pracy klientowi. Kiedyś do tego celu używałem serwisu Prevue, ale gdy zacząłem używać LayerVault, Delivery było bardziej sensownym rozwiązaniem. Wersja 2.0 jest jeszcze lepsza, więc jeśli potrzebujesz czegoś takiego – polecam.

» Delivery by LayerVault

ish

Odkąd reponsywne tworzenie stron internetowych stało się modne, w sieci pojawiło się sporo rozwiązań, ułatwiających bądź to projektowanie takich stron, bądź sprawdzanie już wykonanych stron. Ish należy do tej drugiej kategori i – w mojej opinii – jest najlepszym z nich. Pozwala nie tylko na sprawdzenie jak strona będzie wyglądać na telefonie, tablecie i komputerze, ale także – dzięki opcjom – Disco i Hay!, na płynne zmienianie wirtualnej szerokości okna, by można było sprawdzić czy wszystkie wartości graniczne (zakładając, że są) zmieniają się odpowiednio. U mnie ish zastąpiło Viewport Resizer.

» ish

No More Banding

Każdy, kto kiedykolwiek używał gradientów w Photoshopie, wie, że są nieprzewidywalne i tzw. banding w większości z nich jest niemal pewny. Poniższa akcja doskonale radzi sobie z tym problemem:

» No More Banding

Triangly

Obecnie, gdy ktoś chce się pochwalić swoimi pracami w internecie, ma na to dziesiątki możliwości – Triangly jest jedną z nowości w gronie takich narzędzi. Tym, co odróżnia ją od konkurencji jest dodawanie nowych materiałów do portfolio, które odbywa się poprzez umieszczenie grafik w katalogu Dropboxa.

Wielu w naszej branży – ze mną na czele – wie, że „aktualne portfolio” to niemal oksymoron. Aktualizujemy je raz-dwa razy do roku (zazdroszczę tym, którzy robią to częściej), a jednym z powodów takiego opóźnienia jest fakt, że trzeba odpowiednio przygotować grafiki i umieścić je na serwerze, w CMSie czy jeszcze innym miejscu. W Triangly ten krok jest praktycznie wyeliminowany. Serwis aktualnie jest jeszcze w wersji beta, ale na potrzeby tego wydania przygotowałem kilka ostatnich realizacji i ich publikacja przebiegła całkowicie bezproblemowo. Równie przyjemnym doświadczeniem jest przeglądanie portfolio, zwłaszcza, że może być ono obsługiwane z klawiatury.

Z jednej strony uważam, że portfolio samo w sobie powinno coś mówić o samym autorze (choć Triangly umożliwia personalizację strony w pewnym zakresie), ale z drugiej – muszę przyznać, że łatwość aktualizacji Triangly jest szalenie kusząca.

» Triangly

Edges and Boundries and the Future Book by Craig Mod

Nie jest to może bardzo świeże nagranie, ale wciąż bardzo aktualne; Craig Mod opowiada w nim o …książkach. O wpływie technologii na książki, o ich przyszłości i o ograniczeniach.

» link do wideo

Znakomita prezentacja.

Zeiss Ikon

Gdy 7-8 lat temu, fotografując jeszcze analogowym, małoobrazkowym aparatem, chciałem zrobić krok naprzód, brałem pod uwagę dwie opcje; średnioformatową lustrzankę z wymiennymi kasetami lub mały dalmierz. Poszedłem wprawdzie w stronę średniego formatu (dziś wybrałbym inaczej, choć nie mogę powiedzieć, że żałuję), ale gdyby padło na dalmierz, zdecydowałbym się wówczas albo na Bessę R4A albo Zeissa Ikona. Jeśli ta druga nazwa nic Wam nie mówi, zachęcam do przeczytania jego historii (na blogu Zeissa, więc można się spodziewać raczej samych superlatyw):

» Zeiss Ikon – A Tribute

Everybody Street

Zapowiadałem ten film już wcześniej, a w ubiegłym tygodniu wreszcie go obejrzałem; znakomite fotografie i świetna muzyka (Endless Boogie nadaje się do takiej produkcji jak nic innego).

» link do wideo

Być może miałem za niskie oczekiwania wobec tego filmu, bo zwyczajnie mnie zachwycił. Polecam nie tylko fotografom; powinien spodobać się także miłośnikom Nowego Jorku. Poleciłbym go także tym, którzy podpisują zdjęcia na swoich stronach jako „street photography”, żeby może przemyśleli swoją decyzję raz jeszcze.

» Everybody Street

Iris

Widziałem już wiele, „innowacyjanych” i „nowatorskich” pomysłów na aparat fotograficzny, które mają stać się rewolucją na rynku, ale widząc to, jedyne, co ciśnie mi się na usta to pytanie: …ale serio?

» link do wideo

Petzvar 120 f/3.8

Gdy w swoich notatkach pisałem o tym obiektywie po raz pierwszy, jego kickstarterowy projekt nie miał zebranej nawet połowy wymaganej kwoty i obstawiałem, że twórcy nie uda się zebrać $25000 – dziś sprawdziłem; ostatniego dnia się udało.

Problem jaki mam z tym obiektywem wiąże się z faktem, że nie widzę u siebie zastosowania dla obiektywu, którego największą zaletą są jego niedoskonałości (co prawdopodobnie skreśla moje szanse na posiadanie napisu „artysta–fotograf” na nagrobku) – i mówię to jako wielbiciel ogniskowej 120 mm w średnim formacie (większość moich ulubionych portretów sprzed kilku lat pochodzi właśnie z obiektywu o tej ogniskowej).

» Petzval 120/3.8

Nikon Df – cena

Znajomy zapytał mnie ostatnio dlaczego nie mam jeszcze Nikona Df, skoro już jest dostępny i można mieć go od ręki w co najmniej kilku polskich sklepach. Plan istotnie był taki, że do tego czasu już powinienem był go mieć, ale zmieniłem zdanie z bardzo prostego powodu – po namowach „mądrych ludzi” sprawdziłem po prostu jak zmieniały się ceny innych korpusów Nikona po premierze. Znalazłem archiwalne ceny modeli D4, D800 i D600 na przestrzeni dwunastu miesięcy od momentu premiery i naniosłem je na poniższy wykres:

Jeśli tak samo ma kształtować się cena modelu Df, to tak po uśrednionych obliczeniach wyglądałby podobny wykres:

Bazując na powyższym, można założyć, że po 20 tygodniach od premiery (czyli w połowie kwietnia), Df powinien kosztować ok. 10430 zł, po kolejnych 5 tygodniach (czyli w drugiej połowie maja) – ok. 9800 zł i unormuje się dopiero w okolicach lipca, pozostając na poziomie ok. 9100 zł.

Jeśli optymistycznie zabierzemy z symulacji ceny Nikona D800 (czerwona linia na wykresie), którego cena po premierze dość mocno wzrosła, cena modelu Df kształtowałaby się następująco:

Wówczas już po 12 tygodniach (pod koniec lutego) powinien on kosztować ok. 10200 zł, a już pod koniec kwietnia ok. 9400 zł.

I choć ciężko było mi to przyznać przed samym sobą, tak naprawdę nie potrzebuję tego korpusu jeszcze przez kilka miesięcy, więc jeśli nie kupieniem go teraz mam zaoszczędzić prawie lub ponad 2000 zł, nie widzę powodów, dla których miałbym nie poczekać.

Nawet, pomimo bardzo kuszącego (także cenowo) zestawu z 50/1.2 AI-S, jaki znalazłem ostatnio:

Gdyby Df miał matówkę bardziej dostosowaną do manualnego ostrzenia, to właśnie z tym obiektywem bym go zamówił (prawdę mówiąc, nie wiedziałem nawet, że jest on jeszcze dostępny jako nowy).

Wybrane z „à propos piątku” 2013

Habit List

Aplikacja ta pojawiła się w „à propos piątku” w lutym ubiegłego roku, prezentując zrzuty ekranu z paskudną typografią. Od tamtego czasu bardzo dojrzała, stając się moim absolutnym faworytem w kategorii aplikacji pomagającej w wyrabianiu nawyków czy mobilizującej do wykonywania konkretnych działań.

Jedynym brakiem w jej rozbudowanym zakresie powtarzalności czynności jest „x razy dziennie”. Przykładowo; jeśli chciałbym pić 5 szklanek wody dziennie, nie mam możliwości dodania takiego nawyku (taką opcję znalazłem tylko w aplikacji Balanced, która jednak miała wiele innych braków). Oczywiście, mógłbym dodać nawyk „5 szklanek wody” i jako powtarzalność wybrać „raz dziennie”, ale wtedy wypijając 4 szklanki nie mam 80% skuteczności, tylko 0. Pomijając powyższe, nie mam jej nic do zarzucenia.

» Habit List – 2,79 €

Readmill

Usługa Readmill pojawiła się w tym samym numerze, co wymieniona wyżej Habit List. Minął więc prawie rok, a Readmill wciąż jest moją podstawową biblioteką i narzędziem do czytania z ekranu iPada i iPhone’a.

» Readmill – darmowa

Typeform

O serwisie Typeform napisałem w marcu ubiegłego roku i od tamtej pory używam przy każdej możliwej okazji, gdy potrzebuję zebrać informacje od klienta lub innej grupy osób.

Serwis jest już prawie gotowy do wyjścia z etapu beta, a zapowiedziany przez twórców cennik – bardzo atrakcyjny.

» Typeform

Daily Routine

Daily Routine to specyficzna aplikacja – z pewnością nie dla każdego. Sam miałem zapisaną ją na liście „do wypróbowania” przez długi czas, potem (nadal jej nie kupiwszy) opisałem ją w „à propos piątku” ze względu na zestaw filmów instruktażowych umieszczonych przez dewelopera, a niedługo potem kupiłem i …przepadłem. Wcale nie przesadzę, jeśli napiszę, że Daily Routine zmieniła moje życie.

» link do wideo

Przed ewentualnym zakupem, polecam obejrzenie wspomnianych wcześniej materiałów filmowych na stronie.

» Daily Routine – 2,69 €

Swipes

Swipes po raz pierwszy pojawił się w „à propos piątku” w maju ubiegłego roku – wtedy była to tylko zapowiedź. Gdy aplikacja później pojawiła się w AppStore, urzekła mnie sposobem, w jaki się ją obsługiwało. Urzekła na tyle, że została i to na pierwszym ekranie mojego iPhone’a. Teraz, gdy zadania można dodawać także z poziomu przeglądarki internetowej (a tym samym z iPada czy Maka) lubię ją jeszcze bardziej.

» link do wideo

Dwie osoby zapytały mnie ostatnio (bo i o Swipes sporo ostatnio wspominałem) po co mi taka aplikacja, skoro mam OmniFocus. Odpowiedź jest prosta; do OmniFocus trafiają zadania „służbowe”, a do Swipes – „prywatne”. I wiem, że taki podział tylko w teorii wygląda prosto. W praktyce, żeby sobie to ułatwić, zadaję sobie pytanie „czy to zadanie mogę/chcę zobaczyć w weekend?” – jeśli odpowiedź brzmi „tak”, trafia ono do Swipes.

» Swipes – darmowa

7 Minute Workout

Tak, wciąż używam codziennie i wciąż polecam.

» 7 Minute Workout – darmowa z IAP

Last Time

Last Time to kolejna dość niepozorna aplikacja, która okazała się być na tyle użyteczna, że w ubiegłym roku uruchamiałem ją codziennie.

» Last Time – 1,79 €

Loom

Po śmierci serwisu Everpix, ponownie spróbowałem wrócić do Loom, bo wygoda posiadania wybranych zdjęć (i od niedawna filmów) zawsze przy sobie jest nieoceniona. Powoli oswajam się z serwisem i konfiguruję go pod swoje potrzeby, wiedząc już, że z pewnością jest wygodniejszy niż cokolwiek, co planowałem zrobić samemu, na co straciłbym pewnie sporo czasu.

» link do wideo

Jeśli i Tobie taki serwis jest potrzebny; polecam. Przy rejestracji z tego linku, obaj dostaniemy dodatkowe 500 MB do wykorzystania.

» Loom

Gazette.io

Gazette.io to „najmłodsza” usługa w tym zestawieniu – używam jej bowiem dopiero od dwóch miesięcy. Dla przypomnienia; jej zadaniem jest cotygodniowe przesyłanie artykułów z Instapaper (lub z RSS lub innych, ręcznie dodanych) do Readmill lub na Kindle w formie książki (tj. eBooka). Nie wiem czy jest to kwestia formy publikacji czy pewnej rutyny, ale odkąd używam tej usługi, nie mam już zaległości w Instapaper – jakimś sposobem zawsze w weekend znajduję 90 do 120 minut, żeby móc przeczytać artykuły, które dodałem tam w ciągu całego tygodnia.

Teraz już tylko potrzebuję znaleźć rozwiązanie, żeby przeczytać ponad 200 artykuł z Instapaper, które znalazły się tam, zanim zacząłem używać Gazette.io.

» Gazette.io – $1.99 miesięcznie

Cleartones

O dźwiękach Cleatones kiedyś już pisałem – używam ich od ponad roku i wciąż lubię tak samo, jak kiedyś. W ostatnim czasie stałem się posiadaczem nowego zestawu tego samego twórcy – Pure. Nie wiem czy to dlatego, że poprzedniego – Organic – używałem tak długo czy Pure rzeczywiście jest tak dobry, ale kilkoma dźwiękami z tego zestawu jestem szczerze zachwycony.

» Cleartones Pure – $17

Sugru Magnet Kit

Sugru pojawił się w „à propos piątku” ponad rok temu. Dziś link do ich zestawu, wyposażonego w trzy opakowania Sugru oraz cztery neodymowe magnesy:

» link do wideo

Mam w głowie co najmniej kilka pomysłów na wykorzystanie takiego zestawu.

» Sugru Magnet Kit – $16 (ilość zestawów ograniczona)

Standard Razors

Miałem taki okres w życiu – na długo przed powstaniem terminu „hipster” – kiedy chciałem golić się taką maszynką, jakiej używał mój dziadek. Jako biedny student, wyposażyłem się wówczas w jakąś bardzo kiepską imitację i bardzo się do nich zraziłem. Za sprawą Standard Razors, bardzo chętnie wróciłbym do tego pomysłu:

W tym roku św. Mikołaj już nie dał rady, ale może w przyszłym?

» Standard Razors – $69

Reelight Go

Nie mam pojęcia, na ile wydajne jest takie oświetlenie, ale bardzo mi się podoba możliwość łatwego montażu/demontażu i przenoszenia:

» link do wideo

Poradniki parzenia kawy

Świetnie sfotografowane poradniki parzenia kawy na prawie każdy możliwy sposób, przygotowane przez Blue Bottle Coffee:

Jeśli preferujesz wersje filmowe, to te nakręciła grupa z Mistobox:

» link do wideo

» Blue Bottle Coffee Brewing Guides
» Mistobox Brewing Guides

Slope

O Slope – wówczas jeszcze jako projekcie w serwisie Kickstarter – pisałem prawie rok temu. Dziś, gotowy produkt jest już dostępny i wygląda równie zjawiskowo, jak wtedy.

» link do wideo

Gdy zobaczyłem, że Slope jest już dostępny (i to prawie o połowę taniej niż w ubiegłym roku), anulowałem zamówienie innego standu, na który się w końcu zdecydowałem.

» Slope – $45–$49

Nothing

Nie mogę zadecydować czy to przerażające, zabawne czy …genialne. Koniecznie zobaczcie stronę produktu:

» Nothing

The History and Future of Everything

Wizualnie bardzo ładna i miejscami zabawna „historia wszystkiego”:

» link do wideo

A Stand-Up Desk

Zanim pokażę swoje biurko stojące (również z elementów z Ikea) pewnie minie jeszcze sporo czasu, ale w międzyczasie zapraszam do zapoznania się z poniższym, przy którym można zarówno stać, jak i siedzieć:

Nie jest to może coś, co każdy jest w stanie zrobić samemu w domu, ale z pewnością inspiruje.

» A Stand-Up Desk

Unbrella

Pamiętam, że w berlińskim Apple Store, podczas deszczu na zewnątrz, specjalnie wyznaczone do tego osoby, wręczały foliówki klientom wchodzącym z parasolami, żeby nie kapały one w salonie. W Japonii – gdzie deszcze są częste i obfite – problem ten pewnie bardziej daje się mieszkańcom we znaki. Pewnie to stało się inspiracją dla Hiroshi Kajimoto ze studia H Concept, który stworzył „Unbrella” – parasol z odwróconym mechanizmem:

» link do wideo

Wow.

Przeczytałem i polecam

Wnikliwy opis nowego Maka Pro, przygotowany przez serwis AnandTech to jedyny artykuł o tym komputerze, na jaki czekałem i jedyny, jaki – uważam – wystarczy przeczytać. Polecam zwłaszcza tym, którzy uważają, że wyniki wydajności nowego Maka Pro są „niesatysfakcjonujące” oraz, że Apple niepotrzebnie użyło Xeonów poprzedniej generacji, zamiast poczekać na nowe:

» The Mac Pro Review (late 2013)

Poniższy tekst przysłał mi jeden z wiernych czytelników, chcąc podzielić się pewną historią z resztą z Was:

» Jak Apple mnie zszokowało swoją dbałością o klienta (…)

Historia z ciemnej strony internetu:

» The internet mystery that has the world baffled

Niedługi esej o „powolnym internecie”:

» The Slow Web