Nowa kolekcja Mujjo

Poniższy artykuł został napisany i opublikowany 3 lata temu. Istnieje spore prawdopodobieństwo, że część informacji i linków jest już nieaktualna.

Mujjo

Ponad pół roku temu opisałem tu wrażenia z używania futerałów marki Mujjo, których zarówno ja (do iPada mini), jak i Żona (do iPhone’a), używamy do dziś. Gdy otrzymałem informację o tym, że Mujjo opracowała nową kolekcję swoich produktów i mogę otrzymać na próbę jeden z nich, nie mogłem odpowiedzieć „nie”.

Nowy model – Slim fit iPhone 5s Wallet – jest już nie tylko futerałem, ale i minimalistycznym portfelem, które stały się ostatnio bardzo modne.

W odróżnieniu od poprzedniego, wykonany jest z jednego kawałka skóry, złożonego „w C” i zszytego, choć tylko przy dolnej i bocznej krawędzi, a i to tylko do pewnej wysokości w przypadku tej drugiej, co pozwala na łatwiejsze wyciąganie telefonu z wnętrza.

Same krawędzie – również inaczej niż w Sleeve – tym razem są pozostawione naturalnymi (tj. niewygładzonymi).

Całość wygląda równie elegancko, jak wcześniej, jeśli nie bardziej.

Użyteczność dodatkowej kieszonki na banknoty czy karty kredytowe jest sprawą bardzo indywidualną. Sam uważam ją za super – podobnego portfela używam od ponad dwóch lat, więc taka idea jest mi bliska. Wiem jednak, że wciąż jest to niepopularne w naszym kraju – większość znajomych wciąż dziwi mi się, że rzeczywiście sobie radzę bez „normalnego” portfela. Dla wątpiących, taka kieszonka może mieścić po prostu kilka własnych wizytówek. Idę o zakład, że niejednokrotnie zdarzyła się Wam sytuacja, w której nie miało się swojej wizytówki przy sobie (mi tak, zawsze bardzo żałowałem). A jak często wychodzicie bez swojego telefonu?

No właśnie.

Na poniższych zdjęciach można porównać, jak zmieniło się wcześniejsze etui po kilku miesiącach codziennego używania. Co ważne, jest on umieszczany przez Żonę w oddzielnej kieszeni torebki – nie ma więc bezpośredniego kontaktu z innymi rzeczami w niej:

Tegoroczny model ma szansę zestarzeć się inaczej, bo użyta w nim skóra nie jest tą samą, co w modelu poprzednim.

W odniesieniu do nowego produktu, najbardziej ciekawiło mnie jednak czy zmieniło się wnętrze futerału. Model Sleeve miał je bowiem wyłożone czymś w rodzaju cienkiej podszewki, która była przyklejona do skóry – po kilku miesiącach klej przy górnej krawędzi futerału puścił, przez co całość brzydko się rozpruła:

Nowy model jest pozbawiony takiej wyściółki, co pozwala mi sądzić, że nasz przypadek z jej odklejeniem nie był odosbniony.

To, co nie zmieniło się od poprzedniego modelu, to tłoczona w skórze nazwa (we wcześniejszej wersji był to napis „the originals”, tym razem jest to „MUJJO”). Samo tłoczenie jest nieco głębsze i wydaje się być lakierowane wewnątrz (wytłoczone znaki są ciemniejsze niż reszta skóry), przez co wygląda lepiej, ale gdybym mógł mieć wybór, wolałbym, żeby było ono umieszczone z tyłu futerału.

Wygląda na to, że nowa wersja futerału Mujjo to rozsądna ewolucja produktu, który jest teraz jeszcze bardziej elegancki, nieco bardziej użyteczny i prawdopodobnie bardziej trwały. Nie podjąłem jeszcze decyzji o zakupie nowego, ale jeśli zostanie on u Żony, z pewnością pojawi się tu kolejny tekst.

Etui pojawiło się u mnie dzięki uprzejmości polskiego dystrybutora marki Mujjo – ietui.com.pl

[AKTUALIZACJA] Po raz kolejny potwierdziło się, że internet jest mały. Otóż ktoś, mający pewną moc wykonawczą w Mujjo, zobaczył umieszczone powyżej zdjęcia poprzedniego etui, które się rozpruło wewnątrz. Niezwłocznie zostało to uznane za wadę fabryczną, podlegającą reklamacji i …wymianie. Nowe etui już do mnie leci. Oto, jak zdobywa się klientów na lata.

Submit a comment