Trudny związek z Fujifilm X100

Poniższy artykuł został napisany i opublikowany 5 lat temu. Istnieje spore prawdopodobieństwo, że część informacji i linków jest już nieaktualna.

Nadal nie kupiłem sobie X100, z którym wciąż mam pewien problem. Potrafi mnie zachwycić tak bardzo, jak potrafi mnie rozdrażnić. Mam świadomość jego sporych zalet, ale nie zapominam o wadach, które w codziennym użytkowaniu prawdopodobnie zmniejszą moją nieskrywaną sympatię do małego Fuji.

Postanowiłem zaryzykować i poprosiłem właściciela wcześniej przysłanego egzemplarza o ponowne pożyczenie aparatu, ze względu na wyjazd do Barcelony, gdzie chciałem raz jeszcze sprawdzić (zwłaszcza po aktualizacji oprogramowania) jak ów sprawuje się na ulicy. @pepershots w swej dobroci zgodził się bez wahania i już dzień później miałem aparat u siebie.

Po przylocie na miejsce, już pierwszego dnia rzuciłem się na głęboką wodę, zostawiając Canona w hotelu, a spacerując tylko z Fuji. Przyznaję już na początku; nowy firmware poprawił ogólne działanie aparatu (miło wiedzieć, że producent wciąż uaktualnia oprogramowanie starszych modeli i – co ważniejsze – słucha użytkowników). Autofocus stał się szybszy i celniejszy, zyskała też funkcjonalność – od teraz, do przycisku RAW na tylnej ściance można przypisać jedną z wielu funkcji (bez chwili wahania ustawiłem tam filtr ND, który w Hiszpanii włączałem za każdym razem wychodząc z jakiegokolwiek pomieszczenia). Bardzo podobała mi się także możliwość takiego ustawienia aparatu, żeby naciśnięcie spustu migawki nie uaktywniało autofocusa – do tego służył przycisk AFL na tylnej ściance – a po prostu wyzwalało migawkę. Dokładnie w ten sam sposób mam ustawione swoje Canony – wolę zrobić nieostre zdjęcie niż nie zrobić żadnego, bo w decydującym momencie autofocus postanowi się zgubić. Fuji było ustawione na stałe w trybie manualnym, a AF aktywowałem przyciskiem tylko wtedy, gdy go potrzebowałem. Jak dotąd, same zmiany na plus. Nie oznacza to jednak, że nie mam żadnych ale.

Aparat wciąż jest wolny; długo się włącza (nadal nie mam pojęcia co daje uaktywnienie funkcji ‘tryb szybkiego włączenia’ w menu aparatu), przez co straciłem kilka klatek, długo zapisuje RAWy na kartę, długo przełącza się z wizjera optycznego na elektroniczny (zwłaszcza, gdy w tle zapisuje zdjęcia), ale przede wszystkim, nadal wygasza ów wizjer po zrobieniu zdjęcia, przez co na chwilę traci się kontakt z tym, co jest przed obiektywem. Wszystko to bardzo mnie drażniło. Na tyle, że w wąskich uliczkach Barcelony niejednokrotnie kląłem, żałując, że zostawiłem Canona w hotelu.

A potem podłączyłem kartę do komputera i skopiowałem zdjęcia:

I gdy już myślałem, że wiem, co myślę o tym aparacie, okazało się, że nic nie wiem. Przeglądam więc na zmianę powyższe zdjęcia i aukcje allegro, ciesząc się, że z tygodnia na tydzień ceny tego malucha są coraz niższe.

  • Tomasz R

    Nie wiem który raz czytam Twoje opisy x100, ale niedługo będę znał je na pamięć.

    • Ty się, Chłopie, szanuj! ;)

      • Tomasz R

        Przechodziłem dzisiaj koło komisu i miałem go w rękach… Perfect. Chyba pęknę. Jak myślisz, jaki przebieg migawki będzie akceptowalny w tym aparacie?

        • Tam jest elektroniczna migawka centralna; to ostatnia rzecz, o jaką bym się martwił w tym aparacie. Na pewno też się zużywa, ale wytrzyma znacznie więcej niż taka z dslr. Rozważasz x100 czy z jakąś literką na końcu?

          • Tomasz R

            W ciągu dwóch dni rozważałem x100s, x100, x30, x20, x10, Sony RX100, Canona 5d MK 1. Po researchu stwierdziłem, że najbardziej podchodzi mi jednak x100. Wolny autofocus przeżyję (chociaż z nowym firmware’m nie wydaje mi się jakoś strasznie wolny), inne zmiany byłyby dla mnie chyba tylko kosmetyczne. Przede wszystkim chciałbym już mieć i robić zdjęcia. Szkoda, że za czarny liczą sobie odpowiednio więcej, wygląda kapitalnie. I skoro Annie Leibovitz wystarcza to mi miałby nie wystarczyć? http://www.fuji-x.com/wp-content/forum-image-uploads/kikes/Annie-Leibovitz_fuji_x100.png

            Stęskniłem się za fotografią i mam nadzieję, że to mnie zmotywuje.