archiwum wszystkich tekstów

Od samego początku publikowania na Patreonie chciałem mieć wygodne w użyciu archiwum tego wszystkiego, co się tu pojawia. Dzięki Airtable dość szybko stworzyłem takowe dla swoich potrzeb, ale jednak zawsze było mi szkoda Was, którzy nie mieli tam dostępu. Bo choć Patreon sprawdza nam się w ogólności, to jednak miejscami jest to dość toporna platforma.

Ostatnie dwa dni poświęciłem więc na to, żebyście i Wy mieli dostęp do wygodnego archiwum — umieściłem je pod poniższym, prawdopodobnie łatwym do zapamiętania, linkiem:

fabryka-pikseli.com/archiwum

Jest ono przeszukiwalne, filtrowalne i sortowalne, zawiera bezpośrednie linki do tekstów w Patreonie i/lub w Fabryce Pikseli , a do tego umieściłem kilka gotowych widoków, które mogą Wam się przydać:

Ponadto, każdy z widoków w prawym dolnym rogu ma przycisk, umożliwiający powiększenie go do pełnoekranowej strony Airtable. A czemu Airtable? Po pierwsze dlatego, że moja wersja archiwum była tam już tworzona od pewnego czasu. Po drugie dlatego, że znam to narzędzie. A po trzecie dlatego, że zrobienie tego w ten sposób dało mi możliwość wyciągnięcia co najmniej kilku interesujących danych. Dla przykładu; z racji tego, że dopisywałem tam długości artykułów, mogę zobaczyć jak z czasem rozrastało nam się „à propos piątku”:

Pozwoliło mi to także na sprawdzenie (i umieszczenie tego na podstronach dla nowych Patronów) ile czasu zajęłoby przeczytanie wszystkiego, co dotychczas tu opublikowałem (jeśli ktoś na podstawie tej informacji miałby zdecydować czy dołączyć):

Wynikło z tego, że ktoś, kto dotąd nie przeczytał niczego, a chciałby, potrzebowałby ponad 19 godzin, żeby przeczytać i obejrzeć wszystko, co tu umieściłem, nie licząc przejrzenia 1212 własnych fotografii (tych, które dodaję np. do „à propos piątku”, a które pochodzą z innych stron — nie liczę) i 693 zrzutów ekranu (też licząc tylko te własne).

Dzięki temu mogłem również sprawdzić, które artykuły były najdłuższe i — jednocześnie — zaskoczyć się, że aż połowa z pierwszej dziesiątki, to były wydania „à propos piątku”:

Ach, jest jeszcze czwarty powód, dla którego zdecydowałem się na umieszczenie tego w Airtable; jeśli tylko swoje archiwum — to samo, co dotychczas — będę aktualizował na bieżąco, to i Wasze będzie tak samo aktualizowane (tym zajmuje się już Zapier, którego zewnętrzna automatyzacja dopisuje nowy rekord do Waszej bazy, gdy tylko wykrywa nowy w mojej).

I na koniec; jeśli ktoś z Was używa Airtable i chciałby tę bazę mieć po prostu u siebie, to nie widzę problemu — wystarczy podesłać mi adres e–mail, a ja dodam go jako użytkownika.

Mam nadzieję, że choć jedno z Was, czytając powyższe akapity, powiedziało „wreszcie!”, bo całość zajęła mi niemal całe dwa dni pracy :)