Boring Workshop 4

Ta część z Was, która czytała mnie wcześniej, wie, że jeśli z czegoś jestem znany, to z tekstów długich, dopracowanych, publikowanych po tygodniach jeśli nie miesiącach rozmyślań.

Dziś jednak — podobnie jak przedwczoraj na parkiecie — pokażę Wam swoją drugą stronę i podzielę się najkrótszą „recenzją” eventu z tytułu.

Otóż, po czterech Boringach wiem jedno:

Nie interesuje mnie line–up piątego.
Proszę już teraz zarezerwować mi miejsce.

…nawet jeśli będzie tak samo niewygodne, jak teraz.
(choć ufam, że nie będzie!)